Z Rzeszowa wyjechało sześć osób: cztery samochodem i dwie autostopem. Jednak tylko dwóm szczęśliwcom było dane pomacać piaski Dowbusza. Ekipa samochodowa zastał zawrócona na granicy. Mimo usilnych starań nie udało się jej sforsować ukraińskiej biurokracji. Granice przekraczaliśmy w Krościenku na wysokości Ustrzyk Dolnych.
W strugach deszczu dojechaliśmy do Samboru, gdzie od celu dzieliło nas jeszcze 100-120km. „Wystarczyło” przesiąść się trzy razy, aby znaleźć się w skałach. Dojazd zajął nam blisko 13h co jest chyba rekordem jeżeli wziąć pod uwagę odległość z Rzeszowa – ok. 270km.
Dojazd
Jeżeli chcecie się dostać autem nie powinno być to wielkim problemem. Trzeba pamiętać przede wszystkim o zielonej karcie i o tym, że przez granice może tylko i wyłącznie przejechać właściciel auta (w dowodzie nie może być wpisany współwłaściciel!). Dla osób zmotoryzowanych wydawać by się mogło, że lepszym wyjściem będzie przejście w Krościenku. Większość trasy przez Polskę, potem tylko Sambor – Drochobycz – Stryj –Bolekhiv - Tysiv, gdzie skręcamy na skały Dowbusza. Parking pod skałami.
Plecakowicze maja nieco utrudnione zadanie. Trzeba sobie zarezerwować cały dzień na dojazd do celu. Łatwiejsza opcja to Medyka – Lwów – Stryj – Bolekhiv - Tysiv. Mniej przesiadek. Koszt dojazdu z granicy na miejsce to ok. 20zł.
Noclegi
Najlepszym rozwiązaniem jest namiot. Można go rozbić dosłownie wszędzie nie ma żadnych ograniczeń. Dodatkowo miejscowi wspinacze zadbali o zagospodarowanie kilku urokliwych miejsc, najczęściej pod okapami. W razie ulewnych deszczy można się schować w wykutych jamach. 5-10min pieszo od skał znajdują się restauracje, w których podobno są pokoje do wynajęcia.
Wspinanie
Drogi o wycenach od 5 do 8a. Formacje różnorodne, jak to w piaskach. Bardzo gęsto obite. Drogi od 6m do 35m.
Kobi, Jaro
http://jaro-photo.blogspot.com/
Poniżej fotki spiracone przez Redakcję od Jara:
| < Poprzednia | Następna > |
|---|


















pozdrawiam
Maciek