W odbywających się w ostatni weekend w Tarnowie Mistrzostwa Polski Juniorów na trudność oraz w popularnej czasówce udział wziął reprezentant Rzeszowskiego Klubu Wysokogórskiego – Krzysztof Szalacha. Do rywalizacji stanęło blisko 70 zawodników w różnych kategoriach wiekowych, od juniora młodszego do młodzieżowca.
Krzysiek konkurował z 20 zawodnikami reprezentującymi takie słynne „stajnie” jak KS Korona, KW Warszawa i KW Łódź. Na imponującej ścianie hali TROSiRu przygotowano 4 drogi na trudność i 2 na czas. Zawody po kilku organizacyjnych uwagach sędziego rozpoczęły się z 1,5h opóźnieniem. Każda grupa wiekowa miała przygotowane dwie drogi. Po prezentacji linii przez autorów zawodnicy przystąpili do zmagań.
Krzysiek na liście był dopiero 17 więc musiał czekać blisko 1,5h zanim podniósł mu się poziom adrenaliny. Okiem obiektywnego obserwatora mogę śmiał stwierdzić, że to właśnie nasz reprezentant miał najmniej problemów z linią spośród 12-13 zawodników, którzy skończyli drogę. O sile Krzyśka świadczył fakt, że drogę wycenił na VI+ - VI.1, natomiast konkurencja zastanawiała się nad VI.2 ;). Był to świetny prognostyk przed kolejną „przeszkodą”. Droga z numerem drugim wydawała się trudniejsza. Tym razem Krzysiek był 7 w kolejności do startu i jako pierwszy chwycił topu. Po 13 próbach wszystkich kandydatów, drogę ukończyli bez „bloka” tylko Krzysiek i późniejszy triumfator Aleksander Raczyński. Podsumowując pierwszy dzień zmagań Krzysiek z hukiem wszedł do finału. Można było tylko sobie obiecywać w niedzielę świetnego wyniku i co najmniej 3 miejsca na podium.
Niedziela przebiegała zgodnie z przewidywaniami Krzyś zajął I miejsce i został Mistrzem Polski Juniorów 2010...
Tak właśnie powinno wyglądać podsumowanie niedzielnego finału. Niestety przez brak doświadczenia Krzyś został zdyskwalifikowany. Za co? Jak to zwykle bywa za błahostkę. Przynajmniej w jego odczuciu. Po prostu chłopak wszedł na pole zmagań przed oficjalną godziną rozpoczęcia zawodów…


Nauczka na przyszłość, szkoda że dość bolesna dla startującego.
Znana z Korony pogarda dla leszczy nie umywa się do tej metody ;-)