Słów parę wypadało by napisać o zawodach we wspinaczce sportowej Boulderfest 08. Rozgrywające się w zeszły weekend lubelskie zawody, od lat przyciągają rzesze wspinaczy z całej Polski. Jak nigdy dotąd z Rzeszowskiego środowiska zapisało się na zawody 13 osób, 10 ze ścianki na Staszica i 3 z Politechniki. Swoisty rekord zważywszy na fakt, że w zawodach nie mieli startować Adam Zawadzki jak i Mateusz Prokop, obaj z uwagi na przebyte kontuzje. Nie zanosiło się więc w naszej ekipie na dobry wynik zważywszy też i na to, że Maciek Bedrejczuk zmienił orientację na górską, Krzyś Szalacha choć silny jak nigdy, to złapał przed zawodami przeziębienie,a Macieja Pawlicę, dopadło jakieś choróbsko. Mimo przeciwności, ilość została utrzymana i pełny zapowiadany skład pojawił się w Lublinie poza chłopakami z Politechniki.
Na szczególną uwagę zasługuje wynik Krzyśka Szlachy. Problemy pokonywał technicznie i szybko, zazwyczaj w pierwszej próbie. Oglądając Krzyśka odnosiło się wrażenie, że chłopak nie traci mocy, dopiero ostatnie 3 trudne przystawki zatrzymały Krzyśka i odebrały szansę na wykazanie się w finale. Krzyś zają 24 miejsce. Choć zabrakło trochę siły, to systematyczny wzrost formy Krzyśka, już od kilku lat każe wierzyć, że szpon dopiero zostanie pokazany. Dobry start zaliczyłem też i ja, powiem nie skromnie, zajmując 17 miejsce, choć tu trochę szczeście i siła pomogła.
Dobry start, zaliczyły koleżanki Monika Wierzejska zajmując 16/17 miejsce oraz Paulina Kalandyk zajmując 21. Biorąc pod uwagę start, ilość zawodniczek-60 oraz to, że średni poziom u Pań, wzrósł w stosunku do lat ubiegłych, jest to wynik dobry. Choć osobiście uważam, że stać Nasze dziewczyny na jeszcze lepsze wyniki.
Po zawodach tradycyjnie odbyły sie długo oczekiwane balety. Zapowiadała się interesująca impreza. Nie było bezpłatnych wejść dla osób towarzyszących, oczekiwać należało, że będzie dobry dj. Niestety na oczekiwaniach się skończyło, jak stwierdziło gremium rzeszowskie i nie tylko. Sukcesem natomiast zakończył się plan eliminacji groźnego alkoholu. Działo się, co nieco, ktoś się zagubił, ktoś inny wydreptywał kilometry po Lublinie, nie wiadomo dlaczego, ktoś znalazł przyjaciela w śpiworze, miast pięknej kobiety, jeszcze inni.... Na tym jednak koniec.









