Jeszcze wcześniej minęliśmy kilka zespołów, które liczyły, że ktoś właściwie poprowadzi ostatni odcinek.
Byliśmy pierwsi, i torując dumaliśmy gdzie iść. Po naradzie postanowiliśmy się wycofać, gdyż nie mieliśmy pewności, czy po wyjściu na szczyt trafimy z powrotem na nasze ślady. Trudną decyzję wynagrodził nam piękny zjazd, gdzie po wyjściu z warstwy chmur była całkiem niezła pogoda.
Nazajutrz obudził nas piękny poranek. Gospodarz schroniska, wysłuchawszy naszej wczorajszej relacji z wyprawy stwierdził, że gdybyśmy poszli na Dofoura w taką lampę jak teraz, tobyśmy wyszli nawet kilkaset metrów wyżej ponad wierzchołek, więc nie było sensu, tak uważał, żebyśmy jeszcze raz tam szli. Tak więc, po zdobyciu Dufoura postanowiliśmy pójść na inną część lodowca. Skierowaliśmy się na przełęcz 4500mnpm pomiędzy Dufourem a szczytem z prawej strony, w bezpośrednim pobliżu włoskiego schroniska Rifugio Margerita położonego najwyżej w Europie. Przy pięknej pogodzie wyjście na przełęcz było wielką przyjemnością, a 1700 metrowy zjazd był kropką nad i.
Rejon Monte Rosy to największy masyw alpejski, warunki na skitoury wymarzone, przy pięknej pogodzie możnas spędzić tu miesiąc, nie nudząc się powtarzaniem tras.
Z Zermatt należy wsiąść w kolej zębatą i na czwartej stacji wysiąść, po czym pieszo, później na natrach przez jęzor lodowca dostajemy się do schroniska Monte Rosa http://www.section-monte-rosa.ch/cabanes_4.htm. razem ok. 3 godziny marszu.
Zarząd RKW nie zorganizował zamknięcia sezonu skitourowego, tak więc musimy nadal w lipcu, sierpniu, wrześniu kontynuować rozpoczęty cykl.








